Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 września 2021

253. Anna Gapińska-Myszkiewicz NASTROJE malarstwo i rysunek


Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze
Galeria Twórców Galera
Stowarzyszenie Forum Art

 uprzejmie zapraszają na otwarcie wystawy

Anna Gapińska-Myszkiewicz (1941-2020)
NASTROJE
Malarstwo i rysunek

Wernisaż odbędzie się w środę, 22 września 2021 r. o godz. 17.00 w gmachu Muzeum, al. Niepodległości 15.

Wydarzenie odbędzie się zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami sanitarnymi.

Nastroje

Anna Gapińska-Myszkiewicz (1941-2020) związana była z Zieloną Górą od roku 1967. Należała do całkiem sporej grupy absolwentów Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, którzy w różnych okresach postanowili się osiedlić w Winnym Grodzie. Artystka studiowała na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu; dyplom z malarstwa w pracowni prof. Stanisława Borysowskiego uzyskała w 1965 roku. Zajmowała się głównie malarstwem, rysunkiem i plastyką użytkową. Uczestniczyła w większości wystaw zbiorowych organizowanych przez Okręg Zielonogórski ZPAP w kraju i za granicą. Brała udział w plenerach międzynarodowych i ogólnopolskich. 

Autoportret z ramką

Anna Gapińska-Myszkiewicz była przede wszystkim malarką, bardzo zdolną, docenianą i nagradzaną. Zaczynała od abstrakcji od której stopniowo odchodziła, dosyć szybko wypracowała własny rozpoznawalny styl, w którym przenikały się postaci i pejzaże, czasem dźwięczała nuta niesamowitości. Perfekcyjny warsztat, wielkie wyczucie koloru, malarstwo emocji i nastroju.  Przewijały się tam czasem postacie bliskich, choć nie były to nigdy dosłowne portrety, raczej inspiracje, impresje. Przez pewien okres, pokrywający się czasowo z pierwszymi latami mojej obecności na tym świecie, motywem dominującym w Jej twórczości stały się dzieci (w cyklach „Mikroświat” i „Autonomie”). W latach 80. Artystka rozpoczęła pracę nad trzecim cyklem, „Nastroje”, bardziej mrocznym i symbolicznym od poprzednich dzieł zapisem emocji i wrażeń; ten cykl nie ma wyraźnych granic ani końca, może należeć do niego wiele płócien z niemal czterech dekad malowania... Jej sztuka i życie były ściśle powiązane, jedno odbijało się w drugim. Odnajduję na obrazach fragmenty własnych wspomnień, ślady naszych wycieczek, fragmenty ogrodu, błysk okularów ojca, moje zabawki, zaprzyjaźnionego psa Hamleta, ptasią czaszkę, którą znaleźliśmy w trawie...

Pejzaż z żarówką

Anna Gapińska-Myszkiewicz pamiętana jest przede wszystkim jako malarka, jednak w ostatnim okresie życia dokonała twórczej wolty, zamieniając pędzel i farby na papier i pigment tuszowy. W pierwszej i drugiej dekadzie XXI wieku powstały prace, gdzie subtelną grę kolorów zastępuje wibracja czystych czarnych linii. Wystawa w Muzeum Ziemi Lubuskiej będzie pierwszą publiczną prezentacją tych prac.

Igor Myszkiewicz
kurator wystawy

bez tytułu


Wystawa potrwa do 31.10.2021 
Muzeum Ziemi Lubuskiej
al. Niepodległości 15
65-048 Zielona Góra
tel. 68 327 23 45
muzeum@mzl.zgora.pl
www.mzl.zgora.pl

Wydawcą publikacji towarzyszącej jest Stowarzyszenie Forum Art.
www.stowarzyszenieforumart.blogspot.com 

środa, 8 stycznia 2014

218. Barbara Nowaczyk-Docz OBLICZA malarstwo

16 grudnia 2013
Piekarnia Cichej Kobiety, Zielona Góra

fot. Igor Myszkiewicz


Barbara Nowaczyk - Docz (ur. 1980). W latach 2002 - 2007 studiowała na Wydziale Artystycznym w Instytucie Sztuk Pięknych w Zielonej Górze. W 2007 roku obroniła dyplom z malarstwa, pt. "Jedność miejsca, czasu i obrazu" w pracowni prof. Jana Gawrona, oraz pracę pisemną, pt. "Kapistowska teoria i praktyka w malarstwie polskiego koloryzmu" napisaną pod kierunkiem prof. Anny Jamroziakowej. Uprawia głównie malarstwo olejne.

www.basianowaczykdocz.blogspot.com



OBLICZA
Istotą mojego malarstwa jest człowiek osadzony w rzeczywistym świecie, z pełnym bagażem doświadczeń. Skupiam się na przedstawieniu problemów tego człowieka, problemów społecznych, które go niszczą lub zmuszają do działania. Malarstwo moje jest krzykiem, apelem... Staram się dotrzeć w nim do widza, często zabieganego, który niejednokrotnie patrząc w pośpiechu na otaczający go świat, nie mówi nic, albo wypowiada zdawkowe komentarze, po czym wraca jak najszybciej do swoich obowiązków.





Pragnę go zatrzymać, choć na chwilę, zmusić do refleksji nad własnym i innych życiem. Obrazy te ukazują różne oblicza, moje jako autorki, ale także ludzi i świata w którym żyjemy. Jest to moja osobista pielgrzymka po świecie. Często po jego najciemniejszych częściach. Przelewam na płótno doświadczenia własne, jak również innych, które mnie głęboko poruszają.




Można z całą pewnością zauważyć, że podejmując takie tematy, niestety na brak inspiracji nie mogę narzekać. Piszę niestety z oczywistych względów.

Barbara Nowaczyk-Docz


niedziela, 30 czerwca 2013

209. Anna Wojewoda NIEWINNE IGRASZKI malarstwo

10 lipca 2013
Piekarnia Cichej Kobiety, Zielona Góra



Anna Wojewoda; absolwentka Instytutu Sztuk Wizualnych Uniwersytetu Zielonogórskiego (dyplom z malarstwa w pracowni prof. Stanisława Kortyki, 2013), ukończyła edukację artystyczną i filologię polską w WSP w Zielonej Górze (obecnie Uniwersytet Zielonogórski), oraz przyrodę. Jest nauczycielem plastyki i przyrody w szkole podstawowej. W 1999 r. otrzymała nagrodę Instruktora Roku Zielonogórskiego Ośrodka Kultury „Amfiteatr”, a w roku 2000 Nagrodę Prezydenta Miasta Zielona Góra w dziedzinie upowszechniania plastyki. Brała udział w plenerach malarskich , warsztatach twórczych, kilkudziesięciu wystawach zbiorowych i indywidualnych w Polsce i za granicą. Zajmuje się malarstwem, tworzy pastele i kolaże.

Cykl prac "Niewinne igraszki" to próba rozrachunku z przeszłością i teraźniejszością, poglądami na sztukę współczesną, własnymi możliwościami i słabościami (nawiasem mówiąc, sama nie wiem co właściwie chciałam sobie udowodnić, starałam się używać wszystkich chwytów o jakich tylko usłyszałam że "nie wolno" np. malowałam "ze zdjęć", używałam czerni prosto z tubki, rozbielałam... i niezależnie czy to wpłynęło korzystnie, czy nie na efekt końcowy - chciałam wyrazić swój bunt przeciwko zakazom, nakazom, czy w ogóle wymogom, że tak powiem. W końcu nieważne JAK się maluje, ale CO z tego wyniknie, "to sprawa smaku" jak rzekł mistrz Herbert), refleksja nad wartością kontaktów międzyludzkich, nad ich odcieniami i subtelnym oddziaływaniem osobowości innych na naszą psychikę, próba uchwycenia żartu, niewinne igraszki z rzeczywistością i ludzkimi indywidualnościami ... Czy coś w tym rodzaju...

Anna Wojewoda

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

206. Roman Choinka REMINISCENCJE MUZYCZNE malarstwo

15 kwietnia 2013
Piekarnia Cichej Kobiety, Zielona Góra


Roman Choinka ur. w Bielawie na Dolnym Śląsku. Absolwent Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie,  Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu oraz Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Do roku 1994 mieszkał i tworzył w Turku. W tym czasie pracował jako nauczyciel plastyki w Liceum Ogólnokształcącym. Jednocześnie był inicjatorem wielu działań artystycznych w tamtejszym środowisku. Obecnie mieszka w Zielonej Górze. Zajmuje się malarstwem  i projektowaniem graficznym. Prowadzi zajęcia z zakresu reklamy wizualnej, malarstwa i rysunku w Zespole Szkół Plastycznych  oraz  Młodzieżowym Centrum Kultury i Edukacji w Zielonej Górze.


 
Kiedy zacząłem malować stawały mi się bliskie obrazy Chełmońskiego, Wyczółkowskiego, Wojtkiewicza oraz Pankiewicza. Twórczość tych malarzy szczególnie interesowała mnie gdy chodziłem do szkoły podstawowej, a nawet jeszcze w szkole średniej. Największe wrażenie jednak zrobiły na mnie dwie silne indywidualności - Andrzej Wróblewski i Tadeusz Brzozowski. Będąc uczniem łódzkiego plastyka miałem okazje w Salonie Sztuki Współczesnej oglądać wystawy obu malarzy. Zapamiętałem słowa T. Brzozowskiego, które wydały mi się wówczas takie ważne: ”[…]lewą ręką trzymam się kurczowo tradycji, a prawą staram się uchwycić to, co jest dzisiaj i co nadchodzi. I stale czuję się zagubiony wśród tych dwóch napierających na mnie sił. „Zawsze kończę swoje dzieło - mówi malarz - kiedy gąszcz komplikacji jest tak wielki, że nie mam już siły przebijać się przezeń. To jednak wina życia ludzkiego i ludzkiej egzystencji, które są również niesłychanie skomplikowane”.
Odkryłem, że dzieciństwo ma wpływ na to co robię... Mając świadomość tego co niesie, bądź chce przekazać sztuka XXI wieku nie mam kompleksów stylizując się na malarstwie okresów dla polskiej sztuki najświetniejszych. Nawiązuję do nich często z pobudek estetycznych. Świadomość kryzysu ekonomicznego i społecznego powoduje, że często świat wydaje się być szary, ponury, bezbarwny. To sprawia, że mam ochotę malować w radosnych barwach, jako antidotum na zaistniałą rzeczywistość. Jednakże nie jest moim zamiarem wyciszać ją, bądź też narzucać wszystkim moje poczucie szczęścia.





Malowanie pejzażu miejskiego wciągnęło mnie bardzo, rozszerzyło pole widzenia a z czasem zaczęło bawić. Wśród natłoku wydarzeń z całego świata, którymi to codziennie raczą nas środki masowego przekazu, wśród codziennej krzątaniny wokół własnych powszednich spraw, malowanie jest pewnego rodzaju wyspą duchową. Przy tym działaniu czas biegnie niepostrzeżenie. Jest dla mnie ciekawym doświadczeniem, kiedy to żyjąc w XXI wieku, będąc artystą z dużym doświadczeniem i dorobkiem, maluję obrazy plenerowe. Staram się jak dziecko zachwycać czymś nowym, eksperymentować i szukać różnych środków wyrażania swoich spostrzeżeń.


 
Malarstwo pejzażowe uprawiam z równą satysfakcją jak kompozycje abstrakcyjne. Odpowiada mi ono poprzez swój liryzm. Nie postrzegam tej twórczości jako  odejście od dotychczasowej abstrakcji w stronę malarstwa naturalistycznego. 
Jednym z głównych motywów moich pejzaży jest niebo, jego gładzie i wypukłości. To ono stwarza dowolne nastroje obrazów. Pozbawia ciężaru architekturę i roślinność, uprawia zmienną grę. Żywy kolor o kontrastowych zestawieniach nabiera refleksyjnych cech. W obrazach nie ma nadmiernej troski o detale. Słońce czasami ma kolor zjadliwej żółci, a niebo oblane jest roztworem tej żółci, turkusu bądź fioletu. Czasem z ziemi sterczą zamglone sylwetki drzew kościołów bądź domów. Nie umiejscowione światło sączy się zewsząd, dematerializuje ściany domów. Dzielę obraz, aby jedna przestrzeń otwierała się na drugą, jakby była to scena o niekończących się przestrzeniach. Piękno świata jest racją istnienia sztuki. Staram się je osiągnąć poprzez światło i kolor. Rośliny, ogrody i drzewa są przedstawione w tej samej konwencji. Ma być w nich świetność biologiczna, niepokojąca nadmiarem bujności koloru. Studia chmur mają stworzyć emocjonalny nastrój kompozycji. Nie wystarczy przecież sam temat. Poprzez sposób malowania, obraz musi wyrazić anegdotę, która wywołuje u widza zaciekawienie – żądzę, aby po obejrzeniu obrazu naocznie przekonać się czy tak jest rzeczywiście. Wierzę, że to co robię jest porównywalne i słuszne, że sztuka którą uprawiam jest aktualna, bez używania takich środków jak: demonstracja, krzykliwość i brutalność, mimo że ulica robi się niebezpieczna i brutalna. Poprzez twórczość chcę zarejestrować czas, zatrzymać go w przedmiotach, przestrzeniach w zapisie wzruszeń, które towarzyszą człowiekowi.
Miałem zamiar opowiedzieć o pejzażu za pomocą światła i koloru, poprowadzić widza przed domy i kościoły, podwórka i kamieniczki zanurzone w krajobrazie małego miasta. Każde odkrycia bywają dla mnie zwycięstwem, wyrażeniem potrzeb własnej osobowości.




Poprzez malarstwo chcę opowiedzieć o swoich doświadczeniach, tych wieloznacznych. Nie o sobie, lecz o świecie, ludziach, ich kondycji, sytuacji, zniewoleniu i wolności - sztuka pobudza przecież do zamyślenia nad światem, wywołuje wzruszenie i refleksje. To o czym mówię, może brzmi górnolotnie, ale moje malarstwo nie powstaje ze współczucia dla doli ludzkiej, to zbyt pompatyczne. Nie lubię namaszczonego pochylania się nad potrzebującym wsparcia. Współczucie takie jest często obłudne. Malując cierpienie byłbym śmieszny. Nie chcę, aby malarstwo moje miało poetycki komentarz, czy teorie, lub racjonalną inspiracje. Maluję doświadczeniem. Działanie umysłu wyrażam poprzez gest malarski. Stosuję barwy proste i czyste takie jak czerwień, oręż, żółty, błękit, fiolet.. Nie lubię ugrów, brązów, ciemnych zieleni. Wydobywanie koloru jest czasem refleksji. Aktem przemiany energii w materię malarską. Poza plamą barwną stosuję także linie. Linia jest granicą, ma ona wyrazić i zatrzymać gest. Najbliższa jest mi abstrakcja.

Roman Choinka
 

niedziela, 16 stycznia 2011

179. Andrzej Troc WYNATURZENIA, malarstwo

24 stycznia 2011
Piekarnia Cichej Kobiety, Zielona Góra


Urodziłem się i żyję w Polsce w niewielkim mieście Zielona Góra. Mam 57 lat. Sztuką interesuję się od dawna, lecz liczne życiowe zakręty oddalały mnie od własnej twórczości. Jednak obecnie pracuję systematycznie od 13 lat. Jestem samoukiem, samodzielnie zmagam się z trudnościami warsztatowymi i przełamywaniem schematów, poszukuję nowych rozwiązań.
Nazywam swoją twórczość rysowaniem farbami. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Pod tym względem jestem szczęściarzem. Malowanie jest moją pasją i moje życie tak ułożyło się, że mogę się jej oddać w całości.

Na wernisaż przybyły tłumy...

Przez lata nabierałem różnorodnego doświadczenia, które w znacznym stopniu ma wpływ na moją twórczość. Nuty ironii, absurdu i marzeń widzianych w krzywym zwierciadle, zdeformowanych, dziwacznych, karykaturalnych "sekspotworków" to jedne z licznych tematów poruszanych w moich pracach. Prymitywne zachowania społeczne, balansowanie między złem, dobrem, pięknem a paranoją to źródła mojej inspiracji. Nie jestem teoretykiem, maluję z wewnętrznej potrzeby.